Ambe­rEye jest two­rzone przez kil­ku­oso­bowy zespół doświad­czo­nych spe­cja­li­stów. Naszą wspólną cechą jest to, że zawsze dajemy z sie­bie wszystko i nie wyobra­żamy sobie pracy w inny spo­sób. Pod­stawą Ambe­rEye są dwie osoby — Wło­dek i Prze­mek, któ­rzy są jego zało­ży­cie­lami i głów­nymi foto­gra­fami. Kilka o słów o nas znaj­dzie­cie Pań­stwo poniżej.

Wło­dzi­mierz Sitnikow

Foto­gra­fia jest czymś, co po pro­stu lubię robić w życiu. Jestem nie­zmier­nie zado­wo­lony, jeśli udaje mi się osią­gnąć przy tym rezul­tat, który satys­fak­cjo­nuje innych. Jeśli jesz­cze dodat­kowo satys­fak­cjo­nuje mnie — to cze­goż jesz­cze w życiu chcieć?

Nie jestem jakimś wiel­kim arty­stą z brodą i dłu­gimi wło­sami — nie prze­sia­duję godzi­nami w ciemni, nawet jej nie mam. Nie uwa­żam także, że roz­ma­zane plamy farby na zdję­ciu są arcy­dzie­łem samym w sobie. Nie rozu­miem sztuki nowo­cze­snej, nie chciał­bym foto­gra­fo­wać wiszą­cych niedź­wie­dzich skór czy cze­goś w tym rodzaju. Nie uwa­żam, że film i tylko film (a nie, ucho­waj Boże, jakaś cyfra) przy­nosi szczę­ście w życiu. Po pro­stu lubię ładne, dobrze wyglą­da­jące zdję­cia. Takie, któ­rych piękna nie trzeba tłu­ma­czyć. Takie, pod­czas oglą­da­nia któ­rych nie potrze­bu­jemy kogoś, kto nam wytłu­ma­czy, dla­czego to zdję­cie nas zachwyca. I wła­śnie do tego ide­ału zawsze sta­ram się dążyć, kiedy mam apa­rat foto­gra­ficzny w dłoni.

Prze­my­sław Mazurek

W swoim życiu robi­łem już naprawdę sporo. Czy to sam, czy pra­cu­jąc dla dużych kor­po­ra­cji, zawsze mia­łem jedną zasadę — dawać z sie­bie wszystko i robić to z pasją. Nie­stety po jakimś cza­sie pasja zawsze znikała.

Aż pew­nego razu tra­fi­łem na foto­gra­fię. Od tego czasu pasja mnie nie opusz­cza, a nawet staje się coraz więk­sza. Ogromną frajdę daje mi łapa­nie i uwiecz­nia­nie tych wszyst­kich krót­kich chwil, wyjąt­ko­wych momen­tów, które zda­rzają się tylko raz w życiu.

Poza zdję­ciami prze­pa­dam za rowe­ro­wymi wypa­dami i w nie­skoń­czo­ność mogę słu­chać szumu morza, jeśli mam jesz­cze pod ręką tro­chę dobrego wina jestem cał­ko­wi­cie ukon­ten­to­wany :)